Z nieba do piekła

W swoim pierwszym meczu wyjazdowym w III lidze piłkarze Mieszka zremisowali we Wronkach z rezerwami Lecha Poznań 3:3. Przed meczem wielu wzięło by ten wynik "w ciemno", ale po spotkaniu trzeba uznać to za stratę dwóch punktów.


Środowe spotkanie rozpoczęło się bardzo dobrze dla biało-niebieskich. Już w 7 minucie Tomasz Bzdęga odebrał piłkę przed polem karnym Lecha defensorom gospodarzy, podał ją do Damiana Pawlaka, a ten z kolei "obsłużył" Gracjana Goździka, który mając przed sobą prawie pustą bramkę otworzył wynik tego meczu. W kolejnych minutach goście mieli przewagę i panowali nad wydarzeniami na boisku. W 26 minucie arbiter nie podyktował ewidentnego rzutu karnego dla podopiecznych Mariusza Bekasa. W polu karnym Lecha jeden z miejscowych defensorów "wpakował" się w nogi Marcinowi Trojanowskiemu, a arbiter nakazał wznowić grę tylko z rzutu rożnego. Osiem minut potem ponownie w polu karnym "kolejorza" faulowany był zawodnik Mieszka, tym razem Michał Steinke i Artur Aluszyk wskazał na "wapno". Pewnym egzekutorem rzutu karnego był Tomasz Bzdęga i mieszkowcy prowadzili już 2:0. Niestety cztery minuty potem młodzi poznaniacy zdobyli gola kontaktowego. Hubert Sobol wbiegł w pole karne gości i uderzeniem po " długim" narożniku pokonał Wiktora Beśkę. Jeszcze przed przerwą odpowiedzieli goście. W 45 minucie bardzo ładnym uderzeniem z rzutu wolnego z ok. 20 metrów popisał się Damian Pawlak i Karol Szymański skapitulował. Tym samym na przerwę Mieszko schodził z dwubramkowym prowadzeniem.

Niestety to wszystko dobre co można powiedzieć o grze zespołu Mariusza Bekasa. Druga odsłona to podobny obraz jaki oglądaliśmy w sobotę przy ulicy Strumykowej w meczu z KKS-em Kalisz. Gnieźnianie zaczęli grać zachowawczo i oddali całkowicie inicjatywę Lechowi, a początkiem końca naszej drużyny była czerwona kartka dla Dariusza Dudki z Lecha, który łokciem uderzył Damiana Pawlaka i musiał opuścić boisko. Miało to miejsce w 50 minucie. Mimo gry w przewadze gościom nie udało się dowieźć trzech punktów do końcowego gwizdka. Grający w osłabieniu młodzi gracze Lecha zepchnęli gnieźnian do defensywy, a pierwszym poważnym sygnałem było uderzenie w słupek Pawła Tupaja w 76 minucie. W 83 minucie podopieczni Dariusza Żurawia wykorzystali pierwszy błąd biało-niebieskich i za sprawą Huberta Sobola doprowadzili do wyniku 3:2. Sześć minut potem za faul Tomasza Bzdęgi na jednym z graczy Lecha arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy. Hubert Sobol przestrzelił jednak wysoko nad poprzeczką bramki Mieszka. I mimo tak dużego szczęścia, źle grający w ostatnich minutach goście dali sobie jeszcze strzelić trzeciego gola. W zamieszaniu pod bramką Wiktora Beśki jego autorem był Krzysztof Kołodziej, który wepchnął futbolówkę do siatki z najbliższej odległości. Krótko po tym trafieniu arbiter zakończył to spotkanie, które zakończyło się remisem 3:3.

Kolejny mecz biało-niebiescy rozegrają już w sobotę na stadionie przy ulicy Strumykowej. W trzeciej kolejce grupy 2 III ligi Mieszko podejmował będzie Polonię Środa Wlkp. Początek meczu o godzinie 17.00.

Bramki: Gracjan Goździk (7), Tomasz Bzdęga (34 z karnego), Damia Pawlak (45) - dla Mieszka, Hubert Sobol 2x (38, 83), Krzysztof Kołodziej (90+3) - dla Lecha

Sędziował: Artur Aluszyk (Barlinek)

Widzów: 150 (połowa z Gniezna)

"Mieszko": Wiktor Beśka, Marcin Tomaszewski, Taras Maksymiv, Michał Steinke, Szymon Pająk, Dawid Radomski, Marcin Trojanowski, Gracjan Goździk (74 Mateusz Roszak), Tomasz Bzdęga (90 Mateusz Ławniczak), Radosław Mikołajczak (67 Krzysztof Wolkiewicz), Damian Pawlak (81 Mikołaj Panowicz)

Żółte kartki: Wiktor Beśka, Marcin Tomaszewski, Dawid Radomski, Tomasz Bzdęga, Krzysztof Wolkiewicz, Mikołaj Panowicz (Mieszko), Marcin Wasielewski, Dariusz Dudka (Lech)

Czerwona kartka: Dariusz Dudka (Lech)

foto: lechpoznan.pl

© Copyright 2018 Mieszko Gniezno
Website designed by Liber Media