Zasłużona porażka w Koninie. Koniec passy !!!

Po 540 dniach zakończyła się ligowa passa bez porażki piłkarzy gnieźnieńskiego Mieszka. W VII kolejce trzecioligowych zmagań podopieczni Mariusza Bekasa zasłużenie przegrali w Koninie z Górnikiem 1:2.


To było bardzo słaby występ biało-niebieskich. W pierwszej odsłonie sobotniego spotkania w naszej ekipie niewiele elementów funkcjonowało na odpowiednim poziomie. Mieszkowcy nie radzili sobie z "gryzącymi" trawę gospodarzami, choć Ci nie stwarzali wielu okazji pod bramką Szymona Lewandowskiego.

W pierwszym kwadransie dwa razy musiał interweniować golkiper Górnika po strzałach Tomasza Bzdęgi i Gracjana Goździka, ale umówmy się, że nie były to sytuacje stuprocentowe. W 20 minucie szybki w ekipie Górnika Aleks Sieradzki najpierw ograł  Tarasa Maksymiva, a następnie wbiegł w gnieźnieńskie pole karne i po kontakcie z ukraińskim obrońcą naszego zespołu arbiter odgwizdał rzut karny dla miejscowych. Pewnym egzekutorem jedenastki był Taras Jaworskyj i podopieczni Sławomira Suchomskiego wyszli na prowadzenie. Najlepszą i w sumie jedyną dogodną okazję do wyrównania mieszkowcy mieli w 36 minucie, ale Damian Pawlak nie wykorzystał podania Tomasza Bzdęgi i piłka po nodze jednego z defensorów Górnika poszybowała nad poprzeczką bramki Mateusza Kolińskiego. Na przerwę obie jedenastki schodziły z wynikiem 1:0 dla Górnika.

W drugiej odsłonie gnieźnianie niby ruszyli do ataków, ale nie było widać zdecydowania i pewności w próbach dążenia do wyrównania. W 51 minucie stuprocentową sytuację na wyrównanie zmarnował Damian Pawlak, który będąc sam na sam z Kolińskim strzelił wprost w bramkarza z Konina.  To z pewnością mógł być moment zwrotny tego spotkania, ale nie był... W 71 powinno być 2:0 dla miejscowych, jednak Szymon Pająk wybił futbolówkę z pustej gnieźnieńskiej bramki. Dwie minucie później sytuacja gości z Gniezna stała się już niemal beznadziejna. Po serii bezpańskich strat w środkowej strefie boiska Dawid Przybyszewski "uciekł" Tarasowi Maksymivowi. Uderzenie pomocnika Górnika zdołał jeszcze odbić Szymon Lewandowski ale wobec dobitki głową Jeremiasza Greli był już bez szans i Górnik prowadził 2:0. W kolejnych minutach nie mający nic do stracenia gnieźnianie ostro ruszyli do ataków i tym samym nadziewali się na kontrataki Górnika. W 77 minucie po własnie takim szybkim wypadzie stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Przybyszewski, który będąc oko w oko z Lewandowskim strzelił wprost w niego. Iskierka nadziei w sercach kibiców z Grodu Lecha zatliła się jeszcze w 87 minucie, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzałem głową golkipera Górnika pokonał Tomasz Bzdęga. Niestety, to było wszystko na co było stać w tym spotkaniu beniaminka z Gniezna, który ostatecznie przegrał 1:2.

W ten sposób podopieczni Mariusza Bekasa niestety zakończyli passę 51 meczów ligowych bez przegranej. Trzeba jednak oddać, że sobotnim występem biało-niebiescy zupełnie nie dostroili się do pozycji jaką zajmowali w tabeli. Po tej przegranej nasz zespół ma na swoim koncie nadal 14 punktów i zajmuje czwarte miejsce w tabeli.

Kolejnym naszym rywalem będzie w nadchodzącą sobotę w Malborku Wierzyca Pelplin.

Bramki: Taras Jaworskyj (20 z karnego), Jeremiasz Grela (73) - dla Górnika, Tomasz Bzdęga (87) - dla Mieszka

Sędziował: Marek Marcinkowski (Malbork)

Widzów: 300

"Mieszko": Szymon Lewandowski, Taras Maksymiv (75 Mikołaj Panowicz), Adrian Kaliszan, Michał Steinke, Szymon Pająk, Dawid Radomski, Tomasz Bzdęga, Gracjan Goździk, Radosław Mikołajczak (80 Krzysztof Wolkiewicz), Damian Pawlak (69 Adam Konieczny)

Foto: lm.pl

© Copyright 2018 Mieszko Gniezno
Website designed by Liber Media