Mieszkowcy jadą zatrzymać lidera

Prawdziwy szlagier czeka w najbliższą niedzielę trzecioligowych kibiców z grupy 2. W pojedynku dwóch beniaminków w Stężycy, miejscowa Radunia podejmowała będzie gnieźnieńskiego Mieszka. 

Mało który z kibiców naszej grupy rozgrywkowej, przed rozpoczęciem nowego sezonu wskazywał dwóch beniaminków do roli tych, którzy będą liczyli się w walce o czołowe lokaty w tabeli. Jedenaście kolejek, które są za nami pokazały jednak, że zarówno Radunia jak i Mieszko to wartość dodana w tej lidze. W XII serii spotkań, która czeka nas w nadchodzący weekend, obie jedenastki zmierzą się w bezpośrednim pojedynku, który śmiało można nazwać szlagierem tej serii spotkań. Wystarczy nadmienić, że Radunia to obecnie lider tabeli, a Mieszko zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji z trzema punktami straty do podopiecznych Ireneusza Stencela. Tak więc jasno z tego wynika, że mieszkowcy przy ewentualnym zwycięstwie i korzystnym rezultacie meczu w Kołobrzegu mogliby zasiąść nawet na fotelu lidera. Gnieźnian czeka jednak bardzo ale to bardzo trudne zadanie. Wydaje się, że najtrudniejsze w dotychczasowych meczach trzecioligowych. 

Ostatnie losy Raduni i Mieszka są niemal bliźniacze. W maju ubiegłego roku oba kluby występował jeszcze na poziomie klasy okręgowej, ale po awansie do IV ligi przeszły ją jak burza. Zespół ze Stężycy nie zwykł przegrywać w obecnej edycji zmagań. Jak dotąd Radunia przegrała tylko raz (z Jarotą Jarocin w IX kolejce) i była to pierwsza porażka od 17 września 2017 roku, kiedy to na własnym stadionie Radunia uległa Gromowi Nowy Staw 4:5. 

Zespół prowadzony przez Ireneusza Stencela, to głównie doświadczeni i rutynowani zawodnicy. Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się nazwisko Rafała Kosznika, który zaliczył debiut w reprezentacji Polski prowadzonej przez Adama Nawałkę w spotkaniu ze Słowacją. Poza tym trzon tej drużyny stanowią ograni w klubach z wyższych lig Mateusz Łuczak, Radosław Stępień, Krzysztof Iwanowski czy Rafał Jankowski. 

Mieszkowcy przystąpią do niedzielnej konfrontacji w dobrych nastrojach, bo po trzech z rzędu wygranych meczach. Podopieczni Mariusza Bekasa pojadą do Stężycy już po sobotnim rozruchu przedmeczowym. W kadrze na to spotkanie z pewnością zabraknie Adama Koniecznego, który musi pauzować za kartki, a także kontuzjowanych Adriana Bartkowiaka i Tarasa Maksimova.  Dobrą informacją jest natomiast fakt, że do zdrowia powrócił Radosław Mikołajczak, który nie mógł zagrać przeciwko kołobrzeskiej Kotwicy. 

Zbliżająca się konfrontacja Raduni i Mieszka będzie pierwszą w historii obu klubów bezpośrednią potyczką. Jako arbiter główny poprowadzi ją Filip Kaliszewski z Gdańska. Pierwszy gwizdek rozlegnie się o godzinie 14.00. 

© Copyright 2018 Mieszko Gniezno
Website designed by Liber Media