Awans z nerwówką w tle

W środowym meczu 1/8 finału Pucharu Polski na szczeblu strefy poznańskiej piłkarze Mieszka Gniezno pokonali w Swarzędzu tamtejszego Lidera 4:1, ale wygrana ta nie przyszła biało-niebieskim łatwo. Niestety poza rywalem gnieźnianie musieli zmierzyć się także z bardzo tendencyjnie prowadzącym te zawody Maciejem Martyniukiem.

Pierwsza połowa to optyczna przewaga mieszkowców, jednak przy stanie 0:0 goście nie zdołali wykorzystać dwóch stuprocentowych sytuacji. W 21 minucie po dośrodkowaniu Radosława Mikołajczaka, w zamieszaniu pod bramką Lidera piłkę do siatki skierował Adam Konieczny i wydawało się, że kolejne gole dla trzecioligowca są tylko kwestią czasu. Siedemnaście minut potem gospodarze wyrównali. Najpierw piłkę w środkowej strefie stracił Mateusz Ławniczak, po czym swarzędzanie wyszli z szybkim kontratakiem. W pole karne wpadł  Maciej Jakubek i strzałem po "krótkim" rogu pokonał Szymona Lewandowskiego, który także nie popisał się w tej sytuacji. Do końca pierwszej połowy nadal atakowali mieszkowcy, jednak podopieczni Macieja Rybickiego skutecznie bronili swojej bramki i na przerwę obie jedenastki schodziły z wynikiem remisowym.

Druga połowa wyglądała inaczej. Zaczęło się od gola dla Mieszka w 52 minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mateusza Roszaka w gąszczu pod bramką Lidera futbolówkę do siatki wepchnął ponownie Konieczny. W kolejnych minutach w pierwszoplanową postać tego spokojnego dotąd spotkania, próbował wcielić się arbiter Maciej Martyniuk. Jak ma to często w zwyczaju stał się najjaśniejszą postacią na boisku, podejmował niezrozumiałe a przede wszystkim tendencyjne decyzję i to w dodatku z uśmiechem na twarzy. Najpierw za brutalny faul na Marcinie Tomaszkiewskim nie wyrzucił z boiska zawodnika gospodarzy, a chwilę później pokazał Michałowi Steinke drugą żółtą kartkę za to, że ten jako kapitan powiedział "rozdaje Pan kartki za darmo". Ponadto żeby zaakcentować swoje "panowanie" nad wydarzeniami okołoboiskowymi, w 62 minucie arbiter odesłał na trybuny zawsze spokojnego kierownika naszej drużyny Dariusza Boreckiego, który zwrócił mu uwagę "aby zaczął biegać a nie stał w kole". W tych nerwowych okolicznościach Mieszko musiał kończyć ten pojedynek w liczebnym osłabieniu. Gnieźnianie grając w tym fragmencie z kontrataku zdobyli dwa gole, które rozwiały nadzieję Lidera na korzystny wynik. Najpierw w 74 minucie faulowany w polu karnym gospodarzy był Adam Konieczny, a Mateusz Ławniczak pokonał golkipera Lidera uderzeniem z punktu oddalonego o jedenaście metrów od bramki.  W 90 minucie bramkarza gospodarzy pokonał jeszcze Adrian Kaliszan, który strzałem przy słupku podwyższył prowadzenie naszej ekipy na 4:1. W doliczonym czasie gry miejscowi mogli zmniejszyć rozmiary porażki, po tym jak Igor Łuszczewski faulował w polu karnym jednego z graczy Lidera. Na szczęście skuteczną interwencją po strzale z jedenastego metra popisał się Szymon Lewandowski. 

Ostatecznie Mieszko, w meczu niepotrzebnych incydentów spowodowanych głównie złośliwością arbitra głównego, pokonał występującego w klasie okręgowej Lidera Swarzędz 4:1  i awansował tym sposobem do ćwierćfinału pucharowych zmagań. W kolejnej fazie czyli w ćwierćfinale także przyjdzie pojechać nam do Swarzędza, ale tym razem na spotkanie z czwartoligową Unią. Ten mecz jednak odbędzie się dopiero wiosną przyszłego roku. 

Bramki: Adam Konieczny 2x (21, 52), Mateusz Ławniczak (74 z karnego), Adrian Kaliszan (90) - dla Mieszka, Maciej Jakubek (38) - dla Lidera

Sędziował: Maciej Martyniuk (Gruszczyn)

Widzów: 100

"Mieszko": Szymon Lewandowski, Marcin Tomaszewski (82 Igor Łuszczewski), Michał Steinke, Dawid Urbaniak (46 Adrian Kaliszan), Miłosz Brylewski, Radosław Mikołajczak (78 Jakub Hoffmann), Mateusz Ławniczak, Gracjan Goździk (46 Mikołaj Panowicz), Mateusz Roszak, Krzysztof Wolkiewicz (46 Marcin Trojanowski), Adam Konieczny (78 Tomasz Kaźmierczak)

Żółte kartki: Marcin Trojanowski, Michał Steinke (Mieszko)

Czerwona kartka: Michał Steinke (Mieszko) - w konsekwencji dwóch żółtych

© Copyright 2018 Mieszko Gniezno
Website designed by Liber Media