Kiepski początek majówki.

W pierwszy dzień maja Mieszkowcy rozegrali mecz z w Szczecinie z tamtejszym Świtem Skolwin. Dla Świtu mecz nie miał większego znaczenia, ponieważ zajmowali bezpieczne miejsce w połowie tabeli, natomiast Mieszko po ostatnich zawirowaniach i przełamaniu z w meczu z Chemikiem Bydgoszcz wciąż liczył się w walce o czołówkę trzecioligowych rozgrywek.

 

Od środka zaczęli gospodarze, jednak to Gnieźnianie pierwsi doszli do głosu. Już w piątej minucie po rzucie rożnym najlepiej zachował się Mateusz Ławniczak dając biało-niebieskim prowadzenie. Gol dodał piłkarzom z grodu Lecha skrzydeł, co pozwoliło osiągnąć przewagę na boisku. Niestety atakując Mieszko za bardzo się odsłonił, co wykorzystał Świt w 15 minucie. W zamieszaniu w polu karnym Wiktora Beśki piłkę uderzył Szymon Emche i zrobiło się 1:1. Kolejne minuty to coraz brutalniejsza gra miejscowych, na co zwrócił uwagę sędziemu trener Mieszka. W 29 minucie arbiter pokazał pierwszą żółtą kartkę zawodnikowi Świtu – Patrykowi Adamczukowi. Siedem minut później identycznie został ukarany zawodnik Mieszka, Dawid Radomski. W 42 minucie sędzia po raz trzeci pokazał żółty kartonik. Tym razem ukarany został Mikołaj Panowicz. Ten sam zawodnik dwie minuty później popisał się pięknymi nożycami, ale na posterunku czuwał Przemysław Matłoka. Po pierwszych 45 minutach mieliśmy wynik 1:1.

 

Druga część meczu zaczęła się od kontynuacji festiwalu żółtych kartek. Najpierw zobaczył ją w 50 minucie Radosław Mikołajczak (Mieszko), dwie minuty później Szymon Emche (Świt). Kolejne minuty mogły podobać się kibicom, żadna z drużyn nie odpuszczała, na boisku mieliśmy akcję za akcją. W 73 minucie arbiter piąty raz sięgnął po „żółtko”. Tym razem ukarany został Patryk Bil ze Świtu. Trzy minuty później sędzia popełnił poważny błąd nie odgwizdując rzutu karnego po zagraniu ręką przez zawodnika gospodarzy w polu karnym. Ta sytuacja, oraz wcześniejsze pobłażanie arbitra na ostre zagrania gospodarzy wytrąciły graczy Mieszka z równowagi, czego efektem była stracona bramka w 80 minucie. Na listę strzelców wpisał się Paweł Krawiec, Świt prowadził 2:1.W 86 minucie mogło być 3:1, Wiktora Beśkę uratowała poprzeczka. W 89 minucie sędzia drugi raz zignorował zagranie ręką w polu karnym gospodarzy.

 

Ostatecznie Świt Skolwin wygrał ten mecz 2:1. Porażka dotkliwa. Zarówno gracze Mieszko jak i szkoleniowiec, mieli dużo pretensji do arbitra tego spotkania.

© Copyright 2018 Mieszko Gniezno
Website designed by Liber Media