FB_IMG_1570916901745

Zwycięska passa trwa

Piąty mecz z rzędu wygrali dzisiaj piłkarze trzecioligowego Mieszka. Podopieczni Mariusza Bekasa, bez cienia wątpliwości, pokonali w Koszalinie tamtejszy Bałtyk 4:1. Sentymentów tym razem nie było, gdyż ekipę Bałtyku pogrążyli dwaj byli gracze tego klubu czyli Radosław Mikołajczak i Łukasz Zagdański.

Od pierwszego gwizdka arbitra, gnieźnianie uzyskali przewagę mając całkowicie pod kontrolą boiskowe wydarzenia, a warto dodać, że spotkanie toczyło się w bardzo trudnych warunkach, przy nieustająco padającym deszczu. W pierwszym kwadransie biało-niebiescy mieli kilka sytuacji pod bramką Oskara Pogorzelca, ale tylko Radosławowi Mikołajczakowi udało się pokonać golkipera gospodarzy. W 13 minucie wychowanek koszalińskiego klubu, po podaniu Mateusza Roszaka, najprzytomniej znalazł się pod bramką Bałtyku i z bliska wpakował futbolówkę do siatki. W kolejnych minutach mieszkowcy nadal prowadzili grę i atakowali bramkę Pogorzelca. W 33 minucie do siatki miejscowych trafił Bartosz Kalupa, ale arbiter gola nie uznał, gdyż podający Krzysztof Biegański niby wyjechał z piłką już za linię końcową. W pierwszej części bezradni całkowicie gospodarze, próbowali się odgryzać jedynie nielicznymi kontratakami lub wrzutkami w pole karne, które padały łupem Sławomira Janickiego. Na przerwę zespoły zeszły z wynikiem 1:0 dla Mieszka.

Druga połowa rozpoczęła się znakomicie dla gnieźnian. Katastrofalne nieporozumienie Oskara Pogorzelca z Arkadiuszem Jasitczakiem wykorzystał były gracz Bałtyku Łukasz Zagdański (na zdjęciu), który posłał piłkę do pustej bramki i goście prowadzili już różnicą dwóch trafień. W 61 minucie w pole karne Bałtyku dośrodkował Mateusz Roszak, a tam najlepiej odnalazł się Tomasz Bzdęga, który strzałem głową po raz trzeci pokonał Pogorzelca. Dwie minuty po trzecim golu, nieliczni kibice obejrzeli czwartego. Ponownie na listę strzelców wpisał się Zagdański. Tym razem napastnik Mieszka wykorzystał zamieszanie pod bramką Bałtyku i strzałem z bliska posłał piłkę do siatki. W kolejnych minutach przyjezdni mieli następne doskonałe sytuację do podwyższenia wyniku. Między innymi arbiter nie uznał trafienia Krzysztofa Biegańskiego, wskazując minimalną pozycją spaloną naszego zawodnika. Ponadto Biegański nie zdołał wykorzystać sytuacji sam na sam z Pogorzelcem, a piękne uderzenie Krzysztofa Bartoszaka niemal w samo okienko koszalińskiej bramki w fenomenalny sposób obronił bramkarz zespołu z Koszalina. Niestety wysokie prowadzenie, wprowadziło w szyki obronne zespołu Mieszka zbyt duże rozluźnienie i w 86 minucie Dawid Gruchała Węsierski wykorzystał serial błędów defensywy biało-niebieskich zdobywając honorowego gola dla Bałtyku.

Ostatecznie zespół Mieszka bardzo pewnie i całkowicie zasłużenie pokonał w Koszalinie tamtejszy Bałtyk 4:1, co pozwoliło naszej ekipie wskoczyć, przynajmniej do niedzieli, na pozycję lidera tabeli. Podopieczni Mariusza Bekasa mają obecnie 30 punktów, ale muszą jeszcze poczekać na rozstrzygnięcie niedzielnego hitu pomiędzy Radunią a Kotwicą.

Teraz przed mieszkowcami bardzo trudny domowy mecz. W najbliższą sobotę o godzinie 15.00 do grodu Lecha przyjedzie niepokonany w tym sezonie Świt Szczecin.

Bramki: Łukasz Zagdański 2x (47, 63), Radosław Mikołajczak (13), Tomasz Bzdęga (61) – dla Mieszka, Dawid gruchała Węsierski (86) – dla Bałtyku

Sędziował: Damian Dorn (Bydgoszcz)

Widzów: 100

„Mieszko”: Sławomir Janicki, Hubert Kantorowski (60 Adrian Kaliszan), Michał Steinke, Sebastian Golak, Radosław Jasiński, Krzysztof Biegański, Bartosz Kalupa (68 Damian Pawlak), Mateusz Roszak, Tomasz Bzdęga, Radosław Mikołajczak (60 Łukasz Bogajewski), Łukasz Zagdański (65 Krzysztof Bartoszak)

Żółte kartki: Hubert Kantorowski, Radosław Mikołajczak (Mieszko)

Foto: sport.gniezno

FB_IMG_1570912873360

Kolejny wyjazd nad Bałtyk

Kolejny nadmorski wyjazd mają przed sobą piłkarze gnieźnieńskiego Mieszka. W sobotnie popołudnie podopieczni Mariusza Bekasa zagrają, drugi raz w tej rundzie w Koszalinie, a rywalem tym razem będzie tamtejszy Bałtyk.

Bałtyk to obecnie trzynasta ekipa rozgrywek, która w minionej kolejce przegrała chyba najważniejszy dla siebie mecz w rundzie, czyli derby z sąsiadem zza między tj. koszalińską Gwardią. Z pewnością fakt ten mocno podrażnił nastroje w ekipie trenera Mariusza Lenartowicza przed potyczką z Mieszkiem. Mimo sporej różnicy punktowej, jaka dzieli oba zespoły w tabeli gnieźnian czeka kolejna trudna przeprawa. Bałtyk to zespół, który nie przegrywa na swoim stadionie, a przy Andersa punkty straciła już między innymi liderująca w klasyfikacji Radunia Stężyca. Nasz sobotni rywal to zespół młody, składający się w głównej mierze z wychowanków. Zresztą Bałtyk od wielu lat słynie ze wzorowego szkolenia futbolowego narybku, wystarczy wspomnieć choćby o Sebastianie Mili. Do wychowanków tego klubu należy zaliczyć także występującego obecnie w gnieźnieńskim Mieszku Radosława Mikołajczaka, który pierwsze swoje szlify zbierał właśnie tam. „Miki” nie jest jednak jedynym byłym graczem Bałtyku występującym obecnie w barwach klubu ze Strumykowej. Drugim jest Łukasz Zagdański, który reprezentował barwy nadmorskiego klubu w rozgrywkach III ligi w sezonach 2011/12 i 2012/13.

Nasz zespół przystąpi do potyczki z Bałtykiem w bardzo dobrych nastrojach. Cztery z rzędu odniesione zwycięstwa, pozwoliły mieszkowcom zrównać się punktami w trzecioligowej tabeli z liderem. Zresztą nie tylko wyniki ostatnich meczów napawają optymizmem, ale również styl, który z kolejki na kolejkę jest coraz lepszy. Dobra informacją jest także ta, że przed sobotnim meczem trener Mariusz Bekas nie ma większych kłopotów kadrowych. Poza Filipem Fiborkiem, który doznał urazu na jednym z treningów wszyscy pozostali jego podopieczni są do dyspozycji.

Przypomnijmy, że oba zespoły w rywalizacji ligowej spotkały się dotąd dwukrotnie i miało to miejsce w ubiegłym sezonie. Jesienią w Koszalinie (na zdjęciu), Mieszko wygrał 4:0, a we wiosennym rewanżu przegrał na swoim stadionie 1:2.

Pojedynek ten, rozgrywany w ramach 12 kolejki rozgrywek, jako arbiter główny poprowadzi Damian Dorn z Bydgoszczy, dla którego na środku będzie to absolutny debiut na trzecioligowych boiskach. Jako asystenci pomagać mu będą Dariusz Drozd oraz Bartosz Kowalczyk.

Pierwszy gwizdek w tym spotkaniu rozlegnie się o godzinie 15.00.

Foto: Jacek Wójcik

miegor

Wygrana z Górnikiem i awans w tabeli

Czwarte zwycięstwo z rzędu odnieśli piłkarze gnieźnieńskiego Mieszka. Na stadionie przy Strumykowej podopieczni Mariusza Bekasa pokonali w spotkaniu derbowym Górnika Konin 3:0. Po tej wygranej gnieźnianie awansowali w tabeli na drugie miejsce.

Początek sobotniego spotkania należał do gości. W 7 minucie kapitalną sytuację do zdobycia gola miał Mateusz Majer, który wyszedł sam na sam z bramkarzem Mieszka. Pomocnik Górnika minął Sławomira Janickiego i strzelił do wydawałoby się pustej bramki, na szczęście bardzo dobrą interwencją popisał się Hubert Kantorowski, który wślizgiem wybił futbolówkę zmierzającą do siatki. Sześć minut potem zagubienie mieszkowców próbował wykorzystać Sebastian Antas, który strzelał z dystansu. Piłka, po rykoszecie od jednego z koninian, odbiła się od słupka bramki Mieszka, ale w tej sytuacji bramka nie zostałaby uznana, gdyż arbiter wskazał pozycję spaloną zawodnika od którego odbiła się futbolówka. Pierwszy kwadrans należał do gości i to zwiastowało trudną potyczkę. W 23 minucie ponownie zaatakował Górnik. W polu karnym Mieszka powstało zamieszanie które ponownie próbował wykorzystać Antas. Jednak w gąszczu nóg piłka po jego uderzeniu odbiła się od jednego z defensorów biało-niebieskich i skończyło się na strachu. Dopiero w 30 minucie po raz pierwszy zaatakowali gnieźnianie. Najpierw strzał z bliska Łukasza Zagdańskiego zablokowali defensorzy Górnika, a dobitka Krzysztofa Biegańskiego poszybowała obok bramki. Minutę potem przed szansą ponownie stanął Zagdański, którzy uderzał głową z siedmiu metrów, ale dobrą interwencją popisał się Wiktor Beśka. W 37 minucie, byłego golkipera Mieszka, próbował zaskoczyć Krzysztof Biegański, jednak Beśka ponownie interweniował skutecznie. Tuż przed przerwą gospodarzom udało się znaleźć drogę do siatki przyjezdnych. Po akcji lewą stroną boiska Damiana Sędziaka piłkę do pustej bramki Górnika skierował Łukasz Zagdański i na przerwę gospodarze zeszli z jednobramkowym prowadzeniem.

Druga połowa rozpoczęła się od sytuacji pod bramką Górnika. W 52 minucie Michał Steinke, w zamieszaniu w polu karnym gości, z zaledwie kilku metrów nie trafił do pustej bramki. W kolejnych minutach inicjatywa należała do Mieszka, niestety niewiele z tego wynikało. W 72 minucie najzagorzalsi kibice biało-niebieskich, którzy zdecydowali się w tych niesprzyjających warunkach atmosferycznych zasiąść na trybunach przy Strumykowej, obejrzeli drugiego gola. Po centrze z prawej strony boiska, najwyżej w polu karnym Górnika wyskoczył Tomasz Bzdęga i strzałem głową pokonał Beśkę. Pięć minut później było po meczu. Krzysztof Biegański zagrał wzdłuż bramki gości, a na długim słupku znalazł się wprowadzony chwilę wcześniej Damian Pawlak, który skierował piłkę do pustej bramki podwyższając prowadzenie podopiecznych Mariusza Bekasa na 3:0. W 79 minucie bardzo dobrą akcję lewym skrzydłem przeprowadził Mateusz Majer, który wycofał futbolówkę do Dawida Przybyszewskiego, jednak jego strzał po ziemi zablokował któryś z obrońców biało-niebieskich. W ostatnich minutach od wyższej porażki zespół Górnika uchronił Wiktor Beśka. Najpierw w 84 minucie obronił strzał przy słupku Tomasza Bzdęgi, a pięć minut potem w dobrym stylu odbił uderzenie w górny narożnik Krzysztofa Bartoszaka.

Ostatecznie gnieźnianie pokonali niewygodnego rywala z Konina 3:0 i jest to czwarte zwycięstwo z rzędu. Po tej wygranej Mieszko awansował w tabeli na pozycję współlidera, wraz z Radunią Stężyca nasz zespół ma na swoim koncie 27 punktów i o jedno „oczko” wyprzedza KKS Kalisz. Za tydzień w kolejnym meczu rywalem biało-niebieskich będzie w Koszalinie tamtejszy Bałtyk. Spotkanie to odbędzie się w sobotę o godzinie 15.00.

Bramki: Łukasz Zagdański (44), Tomasz Bzdęga (72), Damian Pawlak (77) – dla Mieszka

Sędziował: Dawid Błażejczyk (Bydgoszcz)

Widzów: 150

„Mieszko”: Sławomir Janicki, Hubert Kantorowski, Michał Steinke, Sebastian Golak, Radosław Jasiński, Krzysztof Biegański (80 Łukasz Bogajewski), Bartosz Kalupa (84 Adrian Kaliszan), Tomasz Bzdęga, Mateusz Roszak, Damian Sędziak (75 Damian Pawlak), Łukasz Zagdański (69 Krzysztof Bartoszak)

Żółte kartki: Sebastian Golak, Hubert Kantorowski, Bartosz Kalupa, Mateusz Roszak (Mieszko), Mateusz Majer (Górnik)

miebal

Zasłużona wygrana nad Bałtykiem

Trzecie z rzędu, a drugie wyjazdowe, zwycięstwo odnieśli w sobotni wieczór piłkarze Mieszka. Biało-niebiescy pokonali tym razem Bałtyk Gdynia 1:0 i tym samym wykorzystali potknięcie lidera niwelując stratę do jednego punktu.

Mimo, że nasz sobotni rywal to zespół okupujący miejsca w strefie spadkowej nie był to dla mieszkowców łatwy pojedynek. Bałtyk w ostatnim czasie wyraźnie się wzmocnił (i podobno jeszcze na tym nie koniec), tym samym nie jest to już tak słaby zespół jak na samym początku rozgrywek. To zresztą pokazało boisko, bo faworyzowanym gościom łatwo o punkty nie było.

Pierwsza połowa była wyrównana. Jako pierwsi znakomitą sytuację stworzyli gnieźnianie. W 27 minucie, po centrze z rzutu rożnego niepilnowany przed bramką gospodarzy Sebastian Golak strzelał z ok 12 metrów, jednak znakomitą interwencją utracie gola zapobiegł Marcin Matysiak. Cztery minuty później odpowiedzieli podopieczni Piotra Rzepki. Kilka metrów od naszej bramki znalazł się Tomasz Zając i próbując posłać piłkę przez gąszcz nóg trafił wprost w interweniującego Sławomira Janickiego. Dobitka pomocnika „kadłubów” była już bardzo niecielna, bo poszybowała za linię autową. W okolicach 38 minuty nasi mieli jedną bardzo dobrą okazję do zdobycia gola i jedną znakomitą. Najpierw Krzysztof Biegański wykonywał rzut wolny z odległości 17 metrów od bramki Matysiaka, ale strzelił po ziemi i futbolówka odbiła się od nóg obrońców wychodząc na rzut rożny. Z cornera dośrodkował Mateusz Roszak, a na piątym metrze przed bramką Bałtyku wyrósł jak spod ziemi Tomasz Bzdęga, który uderzając głową fatalnie spudłował. To była wyborna okazja do wyprowadzenia Mieszka na prowadzenie. Pierwsza część wieczornego spotkania zakończyła się wynikiem bezbramkowym, co dla statystyków zwiastowało końcowe zwycięstwo Mieszka, gdyż w tym sezonie każdy mecz w którym biało-niebiescy remisowali do przerwy 0:0 kończył się wygraną ekipy Mariusza Bekasa.

W drugiej odsłonie stroną dominującą byli gnieźnianie. Przyjezdni utrzymywali się zdecydowanie więcej przy piłce i kontrolowali wydarzenia na boisku. Miejscowi ograniczyli się jedynie do nielicznych kontrataków i strzałów z dystansu. W 59 minucie po jednym z takich strzałów w wykonaniu Sebastiana Bartlewskiego, naszą ekipę od straty gola uratowała poprzeczka. W 73 minucie miejscowi próbowali zaskoczyć Sławomira Janickiego uderzeniem z własnej połowy , ale futbolówka po kopnięciu Macieja Kazimierowicza poszybowała minimalnie nad poprzeczką. Osiem minut potem padł jedyny gol meczu. Z rzutu rożnego dośrodkował Mateusz Roszak, piłka przemierzyła całe przedpole bramki Matysiaka, tam nie trafił w nią Bzdęga, ale akcję „zamknął” wprowadzony chwile wcześniej Krzysztof Bartoszak, który uderzeniem nie do obrony wyprowadził biało-niebieskich na prowadzenie. Chwilę później po dalekim podaniu Bartoszak mógł zdobyć drugiego gola, ale przegrał pojedynek sam na sam z Matysiakiem. W 88 minucie mecz powinien „zamknąć” Damian Sędziak, pomocnik Mieszka niestety nie sięgnął piłki nabiegając na pustą bramkę Bałtyku. Chwilę potem arbiter wyrzucił z boiska Mateusza Roszaka, który ujrzał drugą żółtą kartkę i goście musieli sobie radzić w osłabieniu. W doliczonym czasie, gospodarze starali się wykorzystać liczebne osłabienie Mieszka. Na szczęście trzy rzuty rożne, poza nadziejami kibiców gdyńskich, nie przyniosły nic więcej i spotkanie zakończyło się wygraną Mieszka 1:0.

Zwycięstwo to pozwoliło naszemu zespołowi odrobić straty do liderującego KKS-u Kalisz, który przegrał swoje sobotnie spotkanie w Szczecinie. Po 10. kolejkach mieszkowcy są na drugim miejscu w tabeli ze stratą jednego „oczka” do kaliszan. W najbliższej kolejce gnieźnianie zagrają na swoim stadionie z Górnikiem Konin. Mecz ten odbędzie się w sobotę o godzinie 16.00.

Bramka: Krzysztof Bartoszak (81) – dla Mieszka

Sędziował: Piotr Pazdecki (Koszalin)

Widzów: 200

„Mieszko”: Sławomir Janicki – Hubert Kantorowski, Michał Steinke, Sebastian Golak, Radosław Jasiński – Krzysztof Biegański (86 Jakub Hoffmann), Bartosz Kalupa, Mateusz Roszak, Tomasz Bzdęga, Radosław Mikołajczak (63 Damian Sędziak) – Łukasz Zagdański (80 Krzysztof Bartoszak)

Żółte kartki: Mateusz Roszak (Mieszko), Mateusz Gułajski (Bałtyk)

Czerwona kartka: Mateusz Roszak (Mieszko – w konsekwencji dwóch żółtych)

Foto: Bałtyk Gdynia

bal

Bałtyk Gdynia na drodze Mieszka

Druga z rzędu potyczka wyjazdowa czeka piłkarzy gnieźnieńskiego Mieszka. W sobotni wieczór w ramach 10. kolejki trzecioligowych rozgrywek podopieczni Mariusza Bekasa zmierzą się na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni z tamtejszym Bałtykiem.

Nasz najbliższy przeciwnik to zespół, który już od kilku sezonów marzy o awansie do II ligi. Po tym jak osiem lat temu „kadłuby” spadły do III ligi, niemal co sezon kibice tego klubu żyją nadzieją, że tym razem się uda. Tym większe rozczarowanie spotkało sympatyków Bałtyku w obecnie trwającej edycji zmagań, którą podopieczni Piotra Rzepki rozpoczęli fatalnie i szybko stali się jednym z kandydatów do spadku. Po pięciu z rzędu przegranych pojedynkach na starcie nowego sezonu, działacze i nowy sponsor Bałtyku zaczęli dokonywać transferów last minute. Tym samym nad morze trafiło wielu doświadczonych zawodników, którzy przed zamknięciem okna transferowego pozostawali bez klubów. Jednocześnie gdynianie przestali być dostarczycielami punktów wygrywając dwa mecze z KP Starogard Gdański i Polonią Środa Wlkp. Mimo tych wygranych Bałtyk nadal zajmuje miejsce w strefie spadkowej z dorobkiem 6 „oczek” i mimo trudnej sytuacji oraz sporej straty w tabeli cały czas celuje w awans do II ligi. Niewątpliwą ciekawostką jest fakt, że trener Rzepka skorzystał w tym sezonie z usług aż 27 zawodników, co jest rekordem w naszej grupie!

Z kolei nasz zespół, jeśli nadal chce dotrzymywać kroku liderowi z Kalisza nie może sobie pozwolić na stratę punktów w sobotnim spotkaniu. Nowością dla naszych piłkarzy będzie z pewnością fakt, że przyjdzie się im zmagać na murawie ze sztuczną nawierzchnią, co nie jest codziennością, tak jak i gra przy sztucznym oświetleniu. Z dobrych informacji jest to, że do treningów po urazach wrócili Bartosz Kalupa i Krzysztof Bartoszak, z kolei nadal nie trenuje Marcin Tomaszewski. Ostateczną kadrę na mecz poznamy jednak dopiero po piątkowym rozruchu przedmeczowym.

Sobotni mecz będzie dopiero trzecim w historii spotkaniem obu ekip. Przypomnijmy, że w ubiegłym sezonie w rundzie jesiennej Mieszko wygrał wysoko 4:1, a we wiosennym rewanżu (na zdjęciu) przegrał 4:3.

Arbitrem głównym tego meczu będzie Piotr Pazdecki z Koszalina, a pomagać mu będą Damian Skórka i Marcin Bojaryn. Pierwszy gwizdek rozlegnie się o godzinie 19.00.

Foto: trojmiasto.pl

miegwa

Zagdański asystował, a Biegański strzelał

Serię wyjazdowych porażek przerwali w sobotnie popołudnie piłkarze gnieźnieńskiego Mieszka. Podopieczni Mariusza Bekasa pokonali w 9. kolejce grupy 2 III ligi w Koszalinie Gwardię 2:0. Mieszkowcy umocnili się tym samym w ścisłej czołówce tabeli.

Pierwsza połowa sobotniego spotkania przebiegała pod dyktando gości. Gnieźnianie prowadzili grę, ale ambitnie grająca Gwardia nie dopuszczała do zbyt wielu okazji pod swoją bramką. Goście w sumie dwukrotnie stanęli przed szansą pokonania Adriana Hartleba. Najpierw w 35 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przewrotką strzelał Michał Steinke, a stojący w świetle bramki Łukasz Zagdański zmienił tor lotu piłki uderzając głową na tyle, że ta poszybowała nad spojeniem słupka z poprzeczką. Pięć minut potem kapitalną sytuację znowu miał Zagdański. Po rajdzie prawy skrzydłem i podaniu Krzysztofa Biegańskiego, napastnik Mieszka znalazł się praktycznie przed pustą bramką, ale posłał futbolówkę nad poprzeczką. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Drugie 45 minut rozpoczęło się bardzo dobrze dla Mieszka. Już dwie minuty po wznowieniu gry, Łukasz Zagdański wypuścił Krzysztofa Biegańskiego (na zdjęciu) na sam na sam z bramkarzem i ten sprytnym uderzeniem przy słupku wyprowadził biało-niebieskich na prowadzenie. Kilka minut potem swoją bardzo dobrą okazję miał Mateusz Roszak, który będąc sam przed Hartlebem nie zdołał go pokonać. Potem gra z obu stron była wyrównana. Gospodarze niby próbowali odrabiać straty ale dobrze zorganizowana defensywa Mieszka nie dopuściła do konkretnych sytuacji. W 66 minucie Łukasz Zagdański wyprowadził w pole defensywę gospodarzy i podał do nadbiegającego Krzysztofa Biegańskiego, który podwyższył prowadzenie biało-niebieskich na 2:0. W kolejnych minutach mieszkowcy kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. Wprawdzie sytuację podbramkowe można było odnotować po obu stronach, ale lepsze do podwyższenia prowadzenia mieli goście z Gniezna. Żadna jednak nie zakończyła się celnym trafieniem i mecz zakończył się dwubramkowym zwycięstwem Mieszka. Trzeba jeszcze zaznaczyć, że ostatni minuty gospodarze grali w osłabieniu, po tym jak czerwoną kartkę w konsekwencji dwóch żółtych otrzymał Bartosz Maciąg.

Po tym zwycięstwie Mieszko ma na swoim koncie 21 punktów i plasuje się na trzeciej pozycji w tabeli, ze stratą do liderującego KKS-u Kalisz czterech „oczek”. W kolejnej serii spotkań biało-niebieskich czeka druga z rzędu potyczka wyjazdowa, tym razem do Gdynii na mecz z Bałtykiem. To spotkanie w sobotę o godzinie 19.00.

Bramki: Krzysztof Biegański 2x (47, 66) – dla Mieszka

Sędziował: Sebastian Pakuszewski (Gdańsk)

Widzów: 180

„Mieszko”: Sławomir Janicki, Sebastian Golak, Michał Steinke, Adrian Kaliszan, Radosław Jasiński, Krzysztof Biegański (77 Damian Sędziak), Hubert Kantorowski, Tomasz Bzdęga, Mateusz Roszak (87 Łukasz Bogajewski), Radosław Mikołajczak (70 Damian Pawlak), Łukasz Zagdański (83 Kacper Zimmer)

Żółte kartki: Hubert Kantorowski (Mieszko)

foto: sport.gniezno

mieszkokp

Mieszko gromi w dobrym stylu

Ostre strzelanie urządzili sobie w sobotnie popołudnie piłkarze gnieźnieńskiego Mieszka. Podopieczni Mariusza Bekasa pokonali na stadionie przy ulicy Strumykowej KP Starograd Gdański 5:1. Tym cenniejsza wygrana, gdyż odniesiona w osłabieniu.

Początek sobotniego meczu należał do gospodarzy, którzy całkowicie panowali nad tym co działo się na murawie. Efektem przewagi biało-niebieskich był gol w 15 minucie autorstwa Radosława Mikołajczaka. Pomocnik biało-niebieskich wyprowadził szybki kontratak i znajdując się przed polem karnym gości, zdecydował się na uderzenie po ziemi, które zaskoczyło Patryka Kotłowskiego i piłka wylądowała w siatce. Sześć minut później, po centrze Mikołajczaka, bardzo groźnie uderzył Krzysztof Biegański, ale piłka po jego mocnym strzale przeszła tuż nad spojeniem słupka z poprzeczką bramki KP. W 35 minucie Krzysztof Biegański zacentrował przed bramkę gości, a tam skutecznym uderzeniem głową popisał się Łukasz Zagdański, który ulokował piłkę w siatce. Goście zaatakowali w ostatnich minutach i w doliczonym czasie gry byli bliscy zdobycia gola kontaktowego. Na szczęście do zagranej wzdłuż pustej bramki Mieszka futbolówki, nie zdążył Konrad Rudnicki i na przerwę zespoły schodziły z wynikiem 2:0 dla gnieźnian.

Na początku drugiej połowy goście ostro ruszyli do odrabiania strat i szybko chcieli wykorzystać uśpienie gospodarzy dwubramkowym prowadzeniem. Namacalnym efektem inicjatywy gości była niezliczona ilość rzutów rożnych wykonywanych w pierwszym kwadransie drugiej odsłony. W 57 minucie sam przed Janickim znalazł się Rudnicki, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, a jak już strzelił to zrobił to bardzo słabo. Sześć minut potem mieszkowcy zdobyli trzeciego gola. Po centrze w pole karne KP znowu najprzytomniej odnalazł się Łukasz Zagdański i uderzeniem głową pokonał Jakuba Michałowskiego. W 68 minucie przyjezdni poczuli wiatr w żagle, po tym jak Filip Sosnowski strzałem sprzed pola karnego nie dał szans Sławomirowi Janickiemu. Goście w tym momencie zaatakowali jeszcze mocniej, ale niewiele z tego wynikało. Końcówka tego meczu należała natomiast do podopiecznych Mariusza Bekasa. W 82 minucie szansę miał Filip Fiborek, ale jego uderzeniem poszybowało nad bramką KP. Sześć minut potem centrę Mateusza Roszaka na gola zamienił Adrian Kaliszan, który uderzeniem głową wykorzystał błąd bramkarza ze Starogardu Gdańskiego i podwyższył prowadzenie Mieszka na 4:1. W 90 minucie w zamieszaniu pod bramką KP i uderzeniu Bartosza Kalupy futbolówkę odbił Michałowski, a dobijający Łukasz Bogajewski trafił w poprzeczkę. Wynik tego meczu ustalił w drugiej minucie doliczonego czasu gry Krzysztof Bartoszak, który wpakował piłkę do siatki z najbliższej odległości po akcji Krzysztofa Biegańskiego zdobywając tym samym pierwszego ligowego gola w barwach Mieszka. Krótko po tym golu arbiter zakończył mecz, którego wynik i gra może satysfakcjonować kibiców biało-niebieskich, tym bardziej, że trener Bekas nie mógł skorzystać dzisiaj z usług kontuzjowanych Damiana Sędziaka i Tomasza Bzdęgi.

Była to szósta wygrana Mieszka w tym sezonie, po której gnieźnianie umocnili się w czołówce klasyfikacji. Za tydzień nasz zespół czeka daleki wyjazd do Koszalina na spotkanie z Gwardią. Pojedynek ten odbędzie się w sobotę o godzinie 17.00.

Bramki: Łukasz Zagdański 2x (35, 63), Radosław Mikołajczak (15), Adrian Kaliszan (88), Krzysztof Bartoszak (90+2) – dla Mieszka, Filip Sosnowski (68) – dla KP

Sędziował: Krzysztof Kanclerz (Bydgoszcz)

Widzów: 300

„Mieszko”: Sławomir Janicki – Hubert Kantorowski, Sebastian Golak, Michał Steinke (81 Adrian Kaliszan), Radosław Jasiński – Krzysztof Biegański, Bartosz Kalupa, Mateusz Roszak (89 Łukasz Bogajewski) , Damian Pawlak (80 Krzysztof Bartoszak), Radosław Mikołajczak (75 Filip Fiborek) – Łukasz Zagdański

Żółte kartki: Filip Sosnowski (KP), Sebastian Golak, Bartosz Kalupa, Radosław Mikołajczak, Damian Pawlak (Mieszko)

meczzkp

Stawką meczu z KP kontakt z liderem tabeli

Ciekawe widowisko czeka kibiców gnieźnieńskiego futbolu w sobotnie popołudnie. Na stadionie miejskim przy ulicy Strumykowej zespół Mieszka Gniezno podejmował będzie Klub Piłkarski Starogard Gdański.

Obie drużyny przystąpią do tego meczu w odmiennych nastrojach. Mieszkowcy w minionej serii niestety przegrali z KKS-em Kalisz 0:1, z kolei KP pokonał na swoim obiekcie Gwardię Koszalin 3:0. Po 7 rozegranych kolejkach obie drużyny dzieli w tabeli różnica zaledwie trzech punktów. Biało-niebiescy plasują się obecnie na czwartym miejscu z dorobkiem 15 „oczek”, a zespół ze Starogardu ma na swoim koncie 12 punktów i jest ósmy w klasyfikacji. Gołym okiem widać, że zespół który straci w tej potyczce punkty mocno może oddalić się od ścisłej czołówki tabeli i jego lidera.

KP Starogard to drużyna, która od czasu awansu do III ligi ma spore ambicje. Już w poprzednim sezonie głośno mówiła o swoich drugoligowych aspiracjach. W tym sezonie zespół przeszedł jednak gruntowną przebudowę, a nowym trenerem został Sebastian Letniowski, który w ubiegłym sezonie prowadził Bałtyk Gdynia.

Wszystko wskazuje na to, że obie drużyny nie będą mogły wystawić swoich najsilniejszych składów. W KP na pewno nie zagra Jakub Mrozik, który doznał poważnej kontuzji, a w Mieszku nadal pod znakiem zapytania stoją występy Tomasza Bzdęgi, Michała Steinke i Damiana Sędziaka. Choć trzeba dodać, że urazy gnieźnian nie są groźne. Dobrą informacją jest fakt, że do treningów powrócił Mateusz Roszak i będzie on do dyspozycji trenera Mariusza Bekasa w sobotnim spotkaniu.

Sobotni mecz będzie trzecim w historii dla obu klubów. Jak dotąd lepszym bilansem legitymuje się zespół z grodu Lecha, który dwa dotychczasowe pojedynki wygrał 2:1.

Pojedynek Mieszka z KP jako arbiter główny poprowadzi Krzysztof Kanclerz z Bydgoszczy dla którego będzie to oficjalny debiut na boiskach trzecioligowych. Pierwszy gwizdek zaplanowany został na godzinę 17.00.

Foto: Sport Gniezno

Krzysztof Kanclerz

Ósma kolejka – obsada sędziowska

Wielkopolski Związek Piłki Nożnej w Poznaniu wyznaczył arbitrów, którzy poprowadzą w nadchodzący weekend mecze 8 kolejki grupy 2 III ligi.

Sobotni mecz na stadionie przy ulicy Strumykowej pomiędzy gnieźnieńskim Mieszkiem a KP Starogard Gdański poprowadzi jako arbiter główny Krzysztof Kanclerz (na zdjęciu w środku)z Bydgoszczy, a pomagać mu będą jako asystenci Maciej Gebler i Marcin Modry.

Krzysztof Kanclerz to absolutny beniaminek w gronie trzecioligowców. Awansował do tego grona w ubiegłym sezonie z grupy kujawsko-pomorskiej IV ligi. Ma 37 lat i jest synem Jerzego Kanclerza, czyli właściciela żużlowej Polonii Bydgoszcz. Jeszcze nigdy nie rozstrzygał w meczach z udziałem ani Mieszka, ani KP.

Obsada sędziowska – 8 kolejka

Sokół Kleczew – Pogoń II Szczecin / Bartłomiej Zywert (Konin)
Mieszko Gniezno – KP Starogard Gdański / Krzysztof Kanclerz (Bydgoszcz)
Unia Janikowo – Grom Nowy Staw / Piotr Okunowicz (Koszalin)
Chemik Police – Nielba Wągrowiec / Piotr Pazdecki (Koszalin)
Bałtyk Gdynia – Gwardia Koszalin / Paweł Maćkowiak (Szczecin)
Górnik Konin – KKS 1925 Kalisz / Karol Arys (Szczecin)
Bałtyk Koszalin – Jarota Jarocin / Hubert Sawicki (Słupsk)
Świt Skolwin – Kotwica Kołobrzeg / Paweł Wrzeszczyński (Kalisz)
Radunia Steżyca – Polonia Środa Wlkp. / Mateusz Bieszke (Gdańsk)

foto: Przemysław Powała

FB_IMG_1568163759665

Porażka w osłabieniu

Drugiej porażki w sezonie doznali w sobotni wieczór piłkarze gnieźnieńskiego Mieszka. Biało-niebiescy ulegli w Kaliszu liderującemu tabeli KKS-owi 1925 0:1.

Mieszkowcy pojechali do Kalisza w bardzo mocno osłabionym składzie. Z powodu kontuzji trener Bekas nie mógł skorzystać z czterech podstawowych zawodników tj. Tomasza Bzdęgi, Michała Steinke, Damiana Sędziaka i Mateusza Roszaka. Mimo osłabienia na początku meczu odważniej atakowali goście z Gniezna, a najbliższy pokonania Józefa Burty był Bartosz Kalupa. Po upływie 20 minut do głosu zaczęli dochodzić kaliszanie, którzy w szczególności bardzo groźni byli przy stałych fragmentach gry. W 37 minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Adrian Kaliszan niestety nie upilnował Pawła Łydkowskiego, którzy strzałem głową pokonał Sławomira Janickiego. Jeszcze przed przerwą gospodarze stworzyli sobie dwie bardzo dogodne okazje, ale w jednej skutecznie interweniował Janicki, a w drugiej Mateusz Żebrowski fatalnie spudłował.

W drugiej części więcej przy piłce utrzymywali się miejscowi jednak niewiele z tego wynikało, poza uderzeniem nad spojeniem słupka z poprzeczką bramki gnieźnian w wykonaniu Andrzeja Trubenhy. W końcówce, nie mający nic do stracenia gnieźnianie, zaatakowali odważniej i kilka razy na wysokości zadania musiał stawać Józef Burta. Najbliższy szczęścia był w 84 minucie Damian Pawlak, którego uderzenie z rzutu wolnego w znakomitym stylu odbił golkiper KKS-u. Tym samym gnieźnianom, nie udało się zdobyć na trudnym terenie choćby punktu.

Za tydzień biało-niebieskich czeka kolejna trudna przeprawa. Na stadion przy ulicy Strumykowej przyjedzie ekipa KP Starogard Gdański. Ten mecz odbędzie się w sobotę o godzinie 17.00.

Bramki: Paweł Łydkowski (37) – dla KKS-u

Sędziował : Marek Marcinkowski (Malbork)

Widzów: 1000

„Mieszko”: Sławomir Janicki, Marcin Tomaszewski, Sebastian Golak, Adrian Kaliszan, Radosław Jasiński, Krzysztof Biegański, Hubert Kantorowski (70 Łukasz Bogajewski), Bartosz Kalupa, Radosław Mikołajczak (59 Damian Pawlak), Łukasz Zagdański, Krzysztof Bartoszak

Żółte kartki: Hubert Kantorowski (Mieszko)

Foto: rc.fm